Monika 

Główna sprawczyni całego zamieszania,  fotografuję koty od 2014 roku, ale prawda jest taka, że mam wrażenie jakbym robiła to od zawsze.

Nie ma nic lepszego na przerażające smutki, niż aparat i koty. Uwielbiam tworzyć klimatyczne kadry, które mówią, czy kot ma dobry dzień, czy jest szczęśliwy, czy wściekły do granic możliwości, bo nie może złapać muchy, która brzęczy mu nad uchem. 😉 Lubię pokazywać kota i jego historię, jego charakterność, pokazywać kadry, gdzie jego wygląd jest tylko dodatkiem, a nie głównym atutem. Gdzie pierwsze skrzypce gra to jak miauczy, poluje na gumki do włosów oraz jak patrzy, gdy w zasięgu jego wzroku pojawia się jego ulubiony przysmak. To to co koty mają w środku jest tak bardzo wyjątkowe.

Niektórzy mówią, że jestem zaklinaczką kotów, ale tak naprawdę to robię tylko kotom zdjęcia 😀 . Ujarzmiam i uwieczniam wewnętrznego tygrysa co to drzemie w Filemonie, czy Henryku. Zatrzymuję w kadrach to jakie są Wasze koty, łapię chwile kiedy kradną kanapki i kiedy biegają jak szalone za wędką.

Robię im zdjęcia, żeby później mogły one ozdabiać Wasze ściany, albumy i serca. Poza tym, że nałogowo fotografuję koty, prowadzę też warsztaty, gdzie uczę co zrobić, żeby Wasz kot nie był tylko czarną plamą. Mam też sklep, gdzie znajdziecie kocie magnesy, zakładki i notesy z moimi zdjęciami!

Prywatnie – nie tylko kocia, ale także psia madka.  Jestem marzycielką i żyję w zakłaczonym świecie. Uwielbiam pierogi ruskie, popcorn z masłem, francuskie kryminały i wiersze Poświatowskiej. Bardzo ekscytuję się Freddim Mercurym, drżę kiedy słyszę jego głos.
Gdy nikt nie patrzy to przytulam się do kotków i wącham ich mokre futerko, wciągając jego zapach niczym wieloletnia ćpunka.

Filemon

Filemon to mój pierwszy adoptowany kot w dorosłym życiu. To on sprawił, że pochłonął mnie świat fotografii. Kiedy był mały pomagałam mu wskakiwać na krzesło, bo bałam się, że sam nie nauczy się skakać, teraz, gdy ma już 6 lat dawno o tym zapomniałam, że są dla niego jakieś rzeczy niemożliwe. Jest kotem bardzo inteligentnym i pewnym siebie. Świadomym swojej mądrości i wykorzystujący ją do swoich celów, żeby zdobyć dodatkową porcję jedzenia, czy otworzyć drzwi.

Filemon zna komendę siad, umie podać łapkę, ale to co jest najważniejsze to to, że uwielbia robienie zdjęć, wie, że opłaca mu się gdzieś zostać i że jego ciężka praca zostanie sowicie wynagrodzona.

Filemoniasty najlepiej odnajduje się w kartonowych stylizacjach, takich w których mimika pyszczka jest ważna, czy w tych gdzie trzeba gryźć sznurek, albo wstążkę. Filemon potrafi zrobić groźny wzrok, tylko dlatego, że kabanosy nie wylądowały jeszcze w jego brzuszku, a jeśli już jesteśmy przy smakołykach to kabanosy to jego ulubione snaczki.

Jego ulubionymi zabawkami są sznurki, plastikowe zatyczki od chleba, skórzane myszki czy kulki z papieru.

Blania

Blania pojawiła się u nas w domu niecały rok, po wzięciu Filemona. Postanowiliśmy ją przygarnąć, żeby Filemon miał towarzyszkę i bratnią kocią duszę. Kiedy do nas trafiła, przebywała w kennelowej klatce, gdyż bała się ludzi.

Pierwsze tygodnie mijały nam na wspólnym oglądaniu filmów, przez kraty klatki, czy czytaniu książek. Filemon od razu ją zaakceptował, robiąc  z nią noski noski przez klatkę.  Razem ze mną siedział i miauczał do Blanki, to znaczy on miauczał, a ja czytałam Blance na głos książki, żeby mogła oswoić się z moim głosem. Kiedy wypuściliśmy ją z klatki, Filemon został jej nauczycielem i pokazywał jej krok po kroku, jak zachowuje się dorosły i poważny kot. Blania bardzo pilnie się uczyła i dużo jego cech przejęła, na szczęście w większości tych dobrych. 😉

Blania najlepiej odnajduje się w zdjęciach, gdzie może się w czymś potarzać jak np w ziemii, czy żwirku. Uwielbia kartonowe stylizacje, oraz czytanie książek z cosmą.

Jej ulubionym smakołykiem jest cosma i jest w stanie zrobić (chyba) wszystko za to, żeby ją dostać. Blania częściej niż rozwiązania intelektualne preferuje działania siłowe, ale nie wynika to z braku jej inteligencji, a bardziej świadomego wyboru: :”Że nic na siłę, wszystko łapką”

Najbardziej lubi bawić się piórkami, sznurkami i wstążkami. Czasami kradnie jakąś wedkę, chwytając ją w zęby i tak hasa sobie po całym mieszkaniu.

A jeśli masz jakieś pytania do mnie, Filemona, czy Blani, to śmiało pisz TUTAJ